Kawiarnia Filozoficzna

03 luty 2020

Kawiarnia Filozoficzna

Czwartek, 06.02., godz. 20.00
Cafe&Bar, Rynek 7  (na rogu Rynku i Celnej)

Temat:
Malejąca użyteczność krańcowa postępu, czyli o złym świecie, wygodnym życiu i nadchodzącej katastrofie

Teksty:
1. Hans Rosling, Factfulness. Dlaczego świat jest lepszy, niż myślimy, czyli jak stereotypy zastąpić realną wiedzą (fragm.)
2. Yuval Noah Harari, Homo deus. Krótka historia jutra (fragm.)


Wprowadzenie:
Rafał Paprocki

___
W najbliższy czwartek rozwiążemy quiz, obejrzymy krótki film i przyjrzymy się dwóm wykresom. Oraz poszukamy związku między postępem, klimatem i zadowoleniem z życia. 
___

Nasze dramatyczne instynkty oraz przesadnie pesymistyczne spojrzenie na świat

I tak oto powstała ta książka. Znajdują się w niej wnioski, które mogą wyjaśnić, dlaczego tak wiele osób, począwszy od ogółu społeczeństwa, a na świetnie wykształconych ekspertach kończąc, uzyskuje wyniki gorsze niż szympansy w teście dotyczącym sytuacji na świecie. Do wniosków tych doszedłem na podstawie wieloletniego doświadczenia, jakie zdobyłem, próbując nauczyć ludzi spojrzenia na świat opartego na faktach oraz słuchając, jak błędnie interpretują te fakty, nawet jeśli mają je tuż przed oczami. (Powiem ci też, jak można temu zaradzić.) W skrócie:

Pomyśl o świecie. Wojny, przemoc, katastrofy naturalne i spowodowane przez człowieka, korupcja. Sytuacja nie wygląda dobrze i wydaje się, że jest coraz gorzej, prawda? Bogaci się bogacą, a biedni popadają w jeszcze większe ubóstwo. Do tego liczba ubogich nieustannie rośnie. Ponadto wkrótce zabraknie nam surowców naturalnych, jeśli nie podejmiemy jakichś drastycznych kroków. Taki przynajmniej obraz większość ludzi na Zachodzie widzi w mediach i nosi w swojej świadomości. Nazywam to przesadnie pesymistycznym spojrzeniem na świat. Jest ono stresujące i zwodnicze.

Tak naprawdę zdecydowana większość ludzi na świecie żyje pośrodku skali dochodowej. Może nie należą do grupy, którą określilibyśmy mianem klasy średniej, ale nie żyją też w skrajnym ubóstwie. Ich córki chodzą do szkół, ich dzieci poddawane są szczepieniom, ich rodziny składają się średnio z dwójki dzieci, a na wakacje zagraniczne chcieliby wyjechać, ale nie w charakterze uchodźców. Stopniowo, rok po roku, sytuacja na świecie się poprawia. Oczywiście nie w każdej kwestii i nie każdego roku, ale ogólnie rzecz ujmując. Choć przed nami jeszcze poważne wyzwania, już teraz poczyniliśmy ogromny postęp. Oto obraz świata oparty na faktach.

To właśnie przesadnie pesymistyczne spojrzenie na otaczającą nas rzeczywistość sprawia, iż moi respondenci wybierają najbardziej dramatyczne i negatywne odpowiedzi. Ludzie nieustannie i intuicyjnie odnoszą się do obrazu świata, jaki mają w głowach, gdy myślą i uczą się o nim, czy też snują na jego temat przypuszczenia. A zatem gdy twój obraz świata jest błędny, systematycznie będziesz dokonywał błędnych przypuszczeń. To pesymistyczne postrzeganie rzeczywistości nie wynika jedynie z nieaktualnej wiedzy, jak wcześniej podejrzewałem. Nawet ludzie z dostępem do najnowszych informacji błędnie patrzą na świat. Moim zdaniem winne nie są perfidne media, propaganda, fałszywe wiadomości ani błędne dane.

Moje doświadczenie zdobyte w ciągu kilkudziesięciu lat wygłaszania wykładów, testowania i słuchania, w jaki sposób ludzie mylnie interpretują fakty, nawet jeśli mają je tuż przed oczami, pozwoliło mi zrozumieć, że przesadnie pesymistyczny obraz świata jest mocno utrwalony z powodu sposobu, w jaki funkcjonuje nasz mózg.

 

Iluzje optyczne i globalne

Spójrz na dwie poziome linie poniżej. Która z nich jest dłuższa?

 

Mogłeś już wcześniej widzieć ten rysunek. Dolna linia wydaje się dłuższa. Wiesz, że tak nie jest, ale pomimo to, nawet jeśli sam je zmierzysz i przekonasz się, że są równe, nadal wydaje ci się, że mają inną długość.

Noszę okulary z odpowiednio dopasowanymi do wady wzroku soczewkami. Lecz gdy spoglądam na tę optyczną iluzję, nadal poddaję się jej, tak jak inni. Wynika to z faktu, że iluzje nie są przetwarzane w naszych oczach, ale w mózgu. Stanowią przykład powtarzalnej błędnej interpretacji nie związanej z indywidualnymi wadami wzroku. Skoro większość ludzi daje się zwieść, nie musisz czuć zażenowania. Zamiast tego możesz się zastanowić, jak działa ta iluzja?

W podobny sposób można spojrzeć na wyniki ankiety i wyzbyć się wstydu. Powinniśmy raczej poczuć ciekawość. Jak działa ta „globalna iluzja"? Dlaczego mózgi tak wielu osób systematycznie błędnie interpretują sytuację na świecie?

Ludzki mózg jest produktem milionów lat ewolucji. Zostaliśmy wyposażeni w instynkty, które pomogły naszym przodkom przetrwać w niewielkich grupach myśliwych i zbieraczy. Nasze mózgi często wyciągają pochopne wnioski bez większego zastanowienia, co kiedyś pomagało nam uniknąć bezpośredniego zagrożenia. Interesują nas plotki i dramatyczne historie, które w przeszłości stanowiły jedyne źródło wiadomości i przydatnych informacji. Lubimy cukier i tłuste potrawy, ponieważ kiedyś były źródłem życiodajnej energii, gdy brakowało jedzenia. Ludzie mają wiele instynktów, które tysiące lat temu były przydatne. Teraz jednak żyjemy w innym świecie.

Nasze upodobanie do cukru i tłustych potraw prowadzi do otyłości – jednego z największych problemów zdrowotnych w dzisiejszych czasach. Musimy uczyć dzieci i siebie samych, by unikać słodyczy i chipsów. W ten sam sposób nasze sprawnie myślące mózgi i uwielbienie dla dramatu – czyli nasze dramatyczne instynkty – prowadzą do błędnych przekonań i przesadnie pesymistycznego obrazu świata.

Proszę mnie źle nie zrozumieć. Nadal potrzebujemy tych instynktów, aby rozumieć świat i przetrwać dzień. Gdybyśmy przetwarzali każdy bodziec i analizowali racjonalnie każdą decyzję, normalne życie byłoby niemożliwe. Nie powinniśmy zupełnie rezygnować z cukru czy tłuszczu, ani też prosić chirurga o usunięcie części naszego mózgu odpowiedzialnego za odczuwanie emocji. Musimy jednak nauczyć się kontrolować przyjmowanie bodźców o charakterze dramatycznym. W przeciwnym wypadku nasz apetyt na wstrząsające historie może uniemożliwić nam dostrzeżenie prawdziwego obrazu świata i w ten sposób sprowadzić nas na manowce.

(...)

Cztery poziomy

Zwykle dość obcesowo odnoszę się do pojęcia „kraje rozwijające się" podczas moich wykładów.

Po zakończeniu wystąpień ludzie często zadają mi pytanie: „Zatem jak powinniśmy ich nazywać?". Posłuchajcie uważnie. Ponownie mamy do czynienia z tym samym błędnym wyobrażeniem: „my" i „oni". Jak powinniśMY ICH nazywać?

Powinniśmy przede wszystkim przestać dzielić świat na dwie grupy. To już nie ma sensu. Podział ten nie pomaga nam już w zrozumieniu świata. Nie pomaga firmom w poszukiwaniu możliwości biznesowych, nie pomaga też organizacjom charytatywnym w niesieniu pomocy.

Musimy jednak dokonać pewnej klasyfikacji, aby lepiej zrozumieć świat. Nie możemy zrezygnować ze starych terminów i nie zaproponować nic w zamian. Co powinniśmy zatem zrobić?

Jednym z powodów, dla których stare terminy są tak popularne, jest ich prostota. Problem w tym, że są niewłaściwe! Zaproponuję więc równie prosty, ale bardziej rzeczywisty sposób podziału świata. Zamiast dwóch grup wprowadziłem podział na cztery poziomy dochodowe, co prezentuje ilustracja poniżej.

 

Każda z siedmiu postaci odpowiada jednemu miliardowi ludzi, a ich ustawienie pokazuje, jak w obecnym świecie rozmieszczona została populacja na czterech poziomach dochodowych. Wysokość dochodu wyrażana jest w dolarach na dzień. Na ilustracji widać wyraźnie, że większość ludzi żyje na dwóch środkowych poziomach, co oznacza, że większość ich podstawowych potrzeb zostaje zaspokojona.

Czujesz podekscytowanie? Powinieneś. Ponieważ te cztery poziomy dochodowe są pierwszym i najważniejszym krokiem prowadzącym do nowego sposobu myślenia opartego na faktach. Podział ten jest jednym z prostych narzędzi, które zgodnie z moją obietnicą mają pomóc w lepszym rozeznaniu się w sytuacji na świecie. W dalszej części książki przekonasz się, że poziomy te ułatwiają zrozumienie innych światowych problemów, poczynając od terroryzmu, a na edukacji seksualnej kończąc. Spróbuję więc wyjaśnić, jak wygląda życie na każdym z tych czterech poziomów.

Pomyśl o nich jak o grze komputerowej. Każdy chce przejść z poziomu 1 na poziom 2 i tak dalej. Ta gra jest jednak dość nietypowa, ponieważ poziom 1 jest najtrudniejszy. Zapraszam do gry.

POZIOM 1. Zaczynasz od poziomu 1 z dolarem na dzień. Twoja piątka dzieci przez wiele godzin chodzi boso z jednym plastikowym wiadrem tam i z powrotem, aby nabrać wody z zamulonej dziury w ziemi oddalonej o godzinę drogi. W drodze powrotnej zbierają drewno na opał, a ty przygotowujesz tę samą szarą owsiankę, którą podajesz codziennie na każdy posiłek przez całe swoje życie; z wyjątkiem miesięcy, gdy mało żyzna ziemia nie wydała plonów i idziecie spać głodni. Pewnego dnia twoja najmłodsza córka dostaje uporczywego kaszlu. Dym pochodzący z paleniska na środku chaty wpływa negatywnie na jej płuca. Nie stać cię na antybiotyki i po miesiącu dziewczynka umiera. Tak wygląda skrajne ubóstwo. A mimo wszystko robisz, co w twojej mocy. Jeśli dopisze ci szczęście i plony okażą się obfite, masz możliwość sprzedania ich nadwyżki i zarobienia ponad dwóch dolarów dziennie, dzięki czemu trafiasz na następny poziom. Powodzenia! (Około jednego miliarda ludzi żyje obecnie w takich warunkach.)

 

POZIOM 2. Udało ci się. Twój dochód wzrósł czterokrotnie i teraz zarabiasz cztery dolary na dzień. Trzy dodatkowe dolary dziennie. Co zrobisz z taką sumą pieniędzy? Teraz możesz kupić jedzenie, a nie tylko opierać się na swoich uprawach. Stać cię na zakup kur, a to oznacza dostęp do świeżych jajek. Odkładasz pewną sumę pieniędzy i kupujesz dzieciom sandały, rower i więcej plastikowych wiader. Przyniesienie wody potrzebnej na cały dzień zajmuje ci teraz jedynie pół godziny. Kupujesz kuchenkę gazową, więc twoje dzieci mogą uczęszczać do szkoły, zamiast zbierać drewno. Gdy jest prąd, odrabiają zadania domowe przy świetle. Jednak dostawy elektryczności są zbyt niestabilne, aby kupić lodówkę. Oszczędzasz pieniądze na zakup materacy, abyście nie musieli spać na zabłoconej podłodze. Jakość twojego życia się poprawiła, ale nadal jest ono niepewne. W przypadku choroby musiałbyś sprzedać większość posiadanych rzeczy, aby pozwolić sobie na zakup lekarstwa. Wówczas ponownie znalazłbyś się na poziomie 1. Dodatkowe trzy dolary byłyby pomocne, ale aby doświadczyć naprawdę drastycznej poprawy jakości życia, twój dochód musiałby wzrosnąć czterokrotnie. Jeśli uda ci się zdobyć pracę w miejscowej firmie szyjącej ubrania, byłbyś jedyną osobą z rodziny, która otrzymuje pensję. (Około trzech miliardów ludzi żyje na tym poziomie.)

 

POZIOM 3. Super! Udało ci się! Pracujesz w kilku zakładach, 16 godzin dziennie, siedem dni w tygodniu. Twój dochód ponownie wzrósł czterokrotnie do poziomu 16 dolarów dziennie. Masz imponujące oszczędności i instalujesz w domu kran z zimną wodą. Koniec z chodzeniem po wodę. Dzięki stabilnym dostawom prądu twoje dzieci mogą swobodnie odrabiać lekcje, a ty możesz kupić lodówkę, przechowywać żywność i w efekcie codziennie podawać różne dania. Oszczędności wydałeś na zakup motocykla, aby móc dojeżdżać do miasta do lepiej płatnej pracy w fabryce. Niestety pewnego dnia w drodze do pracy miałeś wypadek i pieniądze zaoszczędzone na edukację dzieci musiałeś wydać na leczenie. Dochodzisz do siebie i dzięki odłożonym środkom nie cofasz się do poprzedniego poziomu. Dwójka z twoich dzieci rozpoczyna naukę w szkole średniej. Jeśli uda im się ją ukończyć, będą mogły zdobyć pracę lepiej płatną od twojej. Aby to uczcić, zabierasz całą rodzinę na pierwsze w życiu wakacje – jedno popołudnie na plaży, tak dla zabawy. (Około dwóch miliardów ludzi żyje na tym poziomie.)

 

POZIOM 4. Masz teraz ponad 32 dolary na dzień. Jesteś bogatym konsumentem i trzy dodatkowe dolary nie mają zbyt wielkiego znaczenia dla twojego codziennego życia. Dlatego też uważasz, że nie stanowią dużej sumy pieniędzy, choć mogłyby zmienić życie skrajnie ubogiej osoby. Masz za sobą ponad 12 lat edukacji i byłeś już na zagranicznych wakacjach. Możesz sobie pozwolić na zakup samochodu i aby raz w miesiącu zjeść posiłek na mieście. Oczywiście masz również dostęp do zimnej i ciepłej wody.

Ten poziom już znasz. Zakładam, że skoro czytasz tę książkę, znajdujesz się już na poziomie 4. Nie muszę więc ci go opisywać. Żyjąc na tak wysokim poziomie dochodowym, trudno ci pojąć ogromne różnice pomiędzy pozostałymi trzema poziomami. Ludzie żyjący na poziomie 4 muszą się bardzo postarać, aby zrozumieć rzeczywistość pozostałych sześciu miliardów ludzi na świecie. (Około jednego miliarda ludzi żyje na takim poziomie.)

 

Opisałem przechodzenie przez kolejne poziomy na przykładzie jednego człowieka. To dość niespotykane. Zwykle przejście z poziomu 1 na poziom 4 zajmuje rodzinie kilka pokoleń. Mam jednak nadzieję, że zyskałeś teraz pełny obraz tego, jak wygląda życie ludzi na poszczególnych szczeblach drabiny dochodowej; wiesz, że możliwe jest przechodzenie na kolejne poziomy – zarówno przez indywidualne osoby, jak i państwa; a przede wszystkim rozumiesz, że nie istnieją tylko dwie grupy ludzi.

Ludzkość rozpoczęła życie na poziomie 1. Przez ponad 100 tysięcy lat nikomu nie udawało się wspiąć na wyższe poziomy, a większość dzieci nie dożywała wieku, w którym mogłyby stać się rodzicami. Jeszcze 200 lat temu 85% procent ludzkości żyło na poziomie 1, to znaczy w skrajnym ubóstwie.

W dzisiejszych czasach znaczna większość ludzi znajduje się gdzieś pośrodku, na poziomach 2 i 3; ich standard życia podobny jest do tego, który obowiązywał w Europie Zachodniej i Ameryce Północnej w latach pięćdziesiątych XX wieku. I taka sytuacja utrzymuje się od wielu lat.

Hans Rosling

 

Ostatnie dni śmierci

W XXI wieku ludzie prawdopodobnie podejmą poważną próbę osiągnięcia nieśmiertelności. Walka ze starością i śmiercią będzie tylko kontynuacją uświęconego tradycją zmagania z głodem i chorobą, będzie przejawem przywiązania do najwyższej wartości współczesnej kultury: wartości ludzkiego życia. Ciągle słyszymy, że ludzkie życie jest najświętszą rzeczą we wszechświecie. Wszyscy to mówią: nauczyciele w szkołach, politycy w parlamentach, adwokaci w sądach i aktorzy na scenach teatrów. Przyjęta przez ONZ po drugiej wojnie światowej Powszechna deklaracja praw człowieka – która jest być może dokumentem najbardziej zbliżonym do globalnej konstytucji – kategorycznie stwierdza, że „prawo do życia" jest najbardziej fundamentalną wartością ludzkości. Skoro śmierć bez wątpienia narusza to prawo, śmierć jest zbrodnią przeciwko ludzkości i powinniśmy prowadzić z nią wojnę totalną.
(...)
Prawo do szczęścia

Drugim wielkim projektem w najbliższych planach ludzkości będzie prawdopodobnie znalezienie klucza do szczęścia. Przez całe epoki wielu myślicieli, proroków i zwykłych ludzi za najwyższe dobro uważało nie życie, lecz właśnie szczęście. W starożytnej Grecji filozof Epikur tłumaczył, że czczenie bogów to strata czasu, nie istnieje życie po śmierci, a jedynym celem człowieka jest szczęście. Większość ludzi w czasach starożytnych odrzucała epikureizm, ale dzisiaj stał się on standardowym poglądem. Sceptycyzm w odniesieniu do życia pozagrobowego sprawia, że ludzkość szuka nie tylko nieśmiertelności, lecz również ziemskiego szczęścia. Kto bowiem chciałby żyć bez końca w wiecznej niedoli?

Yuval Noah Harari

 

__

https://www.facebook.com/groups/168565856557881/?fref=ts